Imia i nazwisko: Ihar Averchanka
Wstęp
W danej prace moim zadaniem jest napisać komentarz w stylu eseju
polemicznego do artykułu "The Largest Autocracy on Earth”, Adrienne
LaFrance, The Atlantic, wrzesień 2021 roku. Biorąc pod uwagę, że to ma
być esej polemiczny, na początku pozwolę sobie opisać treść tego artykułu
w ten sposób, w którym osobiście go zrozumiałem razem z komentarzem
wyłącznie z mojego punktu widzenia. Potem postaram się zrobić analizę
krytyczną biorąc pod uwagę opinię osób, które rzeczywiście mają pewne
kompetencje do wykonania tego rodzaju analiz krytycznych. I na samym
końcu wprowadzę tezę, która będzie włączyć wszystkie teze poprzednie
oraz podsumowanie całej treści mojego eseju.
Natomiast, zanim przejdę bezpośrednio do wykonania wyżej
wymienionego schematu, chciałbym trochę porozmawiać na temat samej
nazwy pracy w tym artykule, bo, moim zdaniem, ta nazwa już wprowadza
pewną jasność na temat wypowiedzi autora. Ta nazwa brzmi następująco:
Facebook is an Authoritarian State. Tłumacząc na język polski to brzmi
jak: Facebook to państwo autorytarne. Już patrząc na tę nazwę pojawia się
wrażenie, że autorka w tym artykule raczej będzie krytykować Facebook.
Natomiast po wgłębieniu się w treść tego artykułu, staje się jasne, że
LaFrance patrzy na niego tylko z politycznego punktu widzenia i
wypowiada się w dość negatywny sposób odnośnie do niego, nie
przeliczając żadnych pozytywnych aspektów z punktu widzenia
socjologiczno-społecznego z nim związanych. Więc, po zobaczeniu tej
nazwy, moim zdaniem, należy trochę w pewien sposób postarać się
pozbyć emocji i potraktować ten tekst raczej jako opinię, niż rzeczywiste
zagrożenie bądź nieodwracalną rzeczywistość. Niemniej jednak opisana w
tym artykule opinia ma wszystkie prawa do istnienia. Zawiera w sobie taki
kontekst, że założyciel Facebooku Mark Zuckenberg tworzy własną sieć
społecznościową, która ma wszystkie szanse wziąć przewagę w
konkurencji nie tylko nad podobnego rodzaju sieciami komunikacyjnymi,
takimi jak Twitter Ilona Maska, czy globalnymi firmami, takimi jak
Youtube czy Google, który go posiada, ale także z państwami z największą
populacją razem, czyli z Chinami i Indiami. Dlaczego? Po pierwsze,
według rzeczywistych faktów, które przelicza autorka, Facebook ma
prawie 3 miliardy użytkowników. To jest liczba, którą, jak powiedziałem,
tworzą razem Chiny i Indii. Po drugie, co do wielkości budżetu, to z
grubsza mówiąc, Zuckerberg ma mniej więcej 80 miliardów dolarów, co
jest porównywalnie do budżetu niewielkiego państwa, takiego jak na
przykład Szwajcaria. Więc ma środki i bardzo duże audytorium, na które
może wpływać, stosując różnego rodzaju metody, którymi się posługują na
przykład media lub polityki. Jednak pojawia się pytanie, czy Facebook
rzeczywiście może być uważany za państwo, czy raczej nie ma takiej
możliwości, żeby Facebook mógł być z czasem postrzegany przez ludzi
jako państwo wirtualne?
“The basic components of nationhood go something like this: You need
land, currency, a philosophy of governance, and people. When you’re an
imperialist in the metaverse, you need not worry so much about physical
acreage—though Zuckerberg does own 1,300 acres of Kauai, one of the
less populated Hawaiian islands. As for the rest of the items on the list,
Facebook has them all”1.
1
https://www.theatlantic.com/magazine/archive/2021/11/facebook-authoritarian-hostile-fore
ign-power/620168/
Zdaniem autorki, Facebook nie tylko może być rozpatrywany, jako
wirtualne państwo, ale także ma nieodwracalną tendencję z czasem być
postrzegany jako państwo przez jego “populację”, bo, jak wspomniała La
France, według politycznego naukowcy i historyka Benedicta Andersona,
tożsamość narodowa jest konstruowana nie tyle przez jej granice, ile przez
wyobraźnie. A więc, kiedy użytkownicy zaczną naprawdę zdawać sobie
sprawę, że są częścią czegoś znacznie więcej, niż tylko sieci
społecznościowej, czegoś, co jest pewnego rodzaju organizacją ze swoimi
prawami, filozofią, walutą i przestrzenią, w której sieciowa komunikacja
zastępuje rzeczywistą, kiedy uświadomią sobie, że to nie oni wpływają na
siebie, tylko wpływają na nich, dopiero wtedy zacznie się faza przyjęcia
lub odrzucenia takiego kierunku rozwoju zdarzeń. Tak więc Zuckerberg
zawszę dba o to, żeby użytkownicy raczej postrzegali siebie nie jako
społeczeństwo na które wpływa rząd państwa posiadający autorytarne
cechy, lecz jako część demokracji, gdzie wszystko zależy od obywateli.
Dlatego specjalnie zaczął nazywać auditorium Facebooku ludzi, zamiast
użytkownicy, powoli programując ich na to, żeby już zaczynali się
kojarzyć z osobną nacją - obywatelami nowego wirtualnego świata. I jak
każde państwo on chce, żeby jego wpływ na arenie międzynarodowej był
znaczący i dotykał jak najwięcej polityczno-ekonomicznych obszarów.
Zakładając, że celem obecnego porządku sieciowego głównie jest
zwrócenie na siebie jak największej uwagi jak największej ilości ludzi,
Zuckerberg, będący tego jak najbardziej świadomy, poszerza ilość osób
posiadających konto Facebooku stosując wspomniane przez LaFrance
metody. Jednak należy zaznaczyć, że dziś, mimo tego, że z Facebooku
korzysta bardzo duża ilość osób, traci swoją popularność wśród osób
młodych2. Jednak posiadanie popularności u młodej generacji jest bardzo
ważnym aspektem, jeśli chodzi o dalekosiężne perspektywy jego
popularności. Z tego Zuckerberg też doskonale zdaje sobie sprawę,
przecież jest jedną z najbogatszych osób świata. Jedna z głównych cech
takich ludzi jest posiadanie najnowszej i najaktualniejszej informacji o
ciągle zmieniających się warunkach na świecie. Dlatego właśnie wykupił
Instagram i WhatsApp odpowiednio w 2012 i 2014 roku, które jak
najbardziej cieszą się popularnością u młodej generacji. Co więcej,
2
https://android.com.pl/tech/505332-facebook-traci-popularnosc-wsrod-mlodych/
opracowuje teraz projekt, aby połączyć te wszystkie aplikacje, żeby
użytkownicy mogli wymieniać się wiadomościami i mieć tylko jedną
preferowaną aplikację bez konieczności ustalania jeszcze jednej, z której
woli korzystać docelowa osoba3. A teraz zmienia nazwę Facebooku na
Meta. Nazwa odnosi się do metaverse, koncepcji utożsamianej z Web 3.0,
przyszłą iteracją Internetu, na którą składać się będą wirtualne przestrzenie
3D, media społecznościowe, udostępnianie immersyjnych doświadczeń,
streaming na żywo, kryptowaluty i inne nowoczesne technologie
stanowiące wirtualne uniwersum4. Rozwój wszechświata rozpoczął się na
początku 2021 roku. Skąd powstał ten pomysł? Powstanie tego projektu
ma styczność z tym, że Zuckerberg został zainspirowany powieścią Neala
Stephensona z 1992 roku "Śnieżyca". Książka opowiada o wydarzeniach,
które mają miejsce w odległej przyszłości. Kraje żyją według zasad
dużych korporacji, a łączy je Metaverse (trójwymiarowa rzeczywistość
wirtualna). W centrum fabuły stoi bohater Hiro. W prawdziwym życiu
pracuje jako dostawca pizzy. Jednak w wirtualnym świecie jest znanym
hakerem i samurajem, który musi powstrzymać rozprzestrzenianie się
zakazanej substancji zwanej "Śnieżyca". Więc, jeśli taki pomysł
rzeczywiście będzie wprowadzony w życie, ludzie nie tylko będą uważać
połączenie tych wszystkich aplikacji za jakąś przestrzeń z cechami
państwa, ale też jako adaptywny świat, gdzie ludzie pomimo tego, że będą
mieć dostęp do swojej pracy i sfery usług 24 godzin na dobę, będą też
mieć zupełnie nieograniczone możliwości (jakie, to tylko można się
domyślać) w samorealizacji czy w komunikacji z ludźmi, jednocześnie
widząc ich jakby byli żywi, czy blizko temu. Powstaje zatem pytanie, czy
to jest źle? Oczywiście to zależy dla kogo i z jakiego punktu widzenia na
to patrzeć. Na przykład, jeśli rozpatrzyć ten aspekt z politycznego punktu
widzenia, to dla rządów państw i ich rządzących to będzie miało dużo
plusów, ale jednocześnie jeden wielki minus - “company over country”,
jeśli będą chcieli się dołączyć do tej wirtualnej przestrzeni. I nawet mimo
3
https://www.tabletowo.pl/mark-zuckerberg-chce-zintegrowac-whatsapp-instagram-messenger-co-to-d
a-skutki-korzysci/#:~:text=Nie%20ka%C5%BCdy%20wie%2C%20%C5%BCe%20Messenger,ze%20s
ob%C4%85%20wszystkie%20trzy%20aplikacje.
4
https://www.centrumxp.pl/Aktualnosci/Facebook-to-teraz-Meta-Firma-Marka-Zuckerberga-zmienia-naz
we-i-koncepcje
tego, czy będą tego chcieli czy nie i tak będą musieli się dołączyć, bo
nadal będą potrzebować możliwości kontrolowania i wpływania na
ludzkie masy. Tylko od tego momentu jak to zrobią, już nie będą mogli
grać według swoich zasad, tylko według zasad założyciela tego projektu.
Co oznacza, że może się stać rzeczywiście jak w plocie tej książki
“Śnieżyca”, że świat przejdzie od modelu rządzenia
geopolityczno-państwowego do modelu, gdzie światem będą kierować
wielkie korporacje, a kwestia posiadania wpływu wyjdzie poza ramy
przestrzenne i skupi się na aspekcie posiadania technologii i środków.
Stworzy się taki świat, gdzie firmom będzie zależało głównie na tych
kwestiach oraz na standardowej - posiadania jak największej uwagi jak
największej ilości ludzi. W tym przypadku mantra Zuckerberga “Company
over country” zostanie usłyszana i spełniona. Jeśli rozpatrzyć ten kierunek
rozwoju zdarzeń z punktu widzenia socjologicznego, to dla ludzi znów to
może otworzyć dużo możliwości, ale jednocześnie może pojawić się duży
problem z koncentracją, co jest niezwykle istotne w obecnych czasach
meta modernizmu, kiedy człowiekowi potrzebna jest uwaga, koncentracja
i wiedza, żeby wyosobniać główne informacje ze strumienia ciągle
pojawiających się kontekstów. Chociaż, rzeczą jest jasną to, że te dwa
problemy (nazywając te rzeczy problemami należy wziąć pod uwagę
sposób w jaki na nich patrzeć, bo dla elit tracenie przez ludzi koncentracji
wcale nie jest problemem, tak samo, jak dla ludzi nie jest problemem to,
że zamiast jednych egoistycznych rządzących przyjdą drugie) już istnieją
od czasu modernizmu. Jednak z przejściem na ten nowy etap rozwoju
światowego, te dwa “problemy” mogą się pogłębić. Natomiast z mojej
perspektywy, odpowiadając na pytanie, czy to jest źle, odpowiem w
sposób przeciwnie optymistyczny, bo uważam, że zmiany są nieodległą i
naturalna rzeczą w ciągle zmieniającym się świecie, które przenoszą ze
sobą wielu nowych możliwości dla osób, jakie te możliwości szukają i
wielu problemów dla tych osób, które szukają problemów.
Teraz chciałbym wrócić do kluczowego pytania mojej analizy trochę go
modernizując: czy Facebook rzeczywiście może być uważany za państwo
patrząc z obecnej perspektywy? Według Maxa Webera państwo definiuje
się jako instytucja, która posiada monopol na legalne użycie przymusu na
określonym terytorium. Jeśli zaś chodzi o przymusie, zwłaszcza w
kontekście weberowskim, a nawet, gdy chodzi tylko o samo pojęcie
państwa, od razu pojawia się wątek władzy. Czyli, mimo tego, że pojęcie
państwa w sensie formalnym dzisiaj rozpatruje się jako tradycyjne
państwo z rzeczywistym terytorium, granicami, rządem, instytucjami,
zdecentralizowanym lub, w przypadku autorytarnego reżimu,
scentralizowanym porządkiem, jednak de facto jednym z najgłówniejszych
wskaźników państwa jest władza nad ludźmi, oraz pozostałe wymienione
przez LaFrance cechy państwa. Czyli, ziemia (w przypadku Facebooku
wirtualna przestrzeń), waluta oraz filozofia rządowa. Te wszystkie cechy
Facebook, czy dzisiaj - Meta, posiada.
Dla przykładu chciałbym tutaj zaznaczyć opinię Manuela Castellsa wziętą
z jego książki “Sieci oburzenia i nadziei”. W niej prowadzi analogię
pomiędzy tradycyjnym państwem, a społeczeństwem sieci. Pozwolę sobie
tutaj go zacytować: “Władza jest sprawowana poprzez przymus (przemoc,
prawomocną lub nie, na której stosowanie państwo ma monopol) i/lub
poprzez konstruowanie znaczenia w ludzkich umysłach za pomocą
mechanizmów manipulacji symbolicznej…
Przymus i zastraszenie, wynikające z monopolu państwa na możliwość
stosowania przemocy, to podstawowe mechanizmy pozwalające narzucić
społeczeństwu wolę tych, który sprawują władzę nad jego instytucjami…
Kto zatem sprawuje władzę w społeczeństwie sieci? Programiści, którzy
potrafią zaprogramować każdą z najważniejszych sieci od których zależy
ludzkie życie (rząd, parlament, wojsko i struktury bezpieczeństwa, finanse,
media, instytucje naukowe i technologiczne itp.). A oprócz nich łącznicy,
którzy obsługują połączenia między różnymi sieciami (magnaci medialni
stający się częścią klasy politycznej; elity finansowe wspierające elity
polityczne; elity polityczne przyznające dofinansowanie instytucjom
finansowym; korporacje medialne powiązane z korporacjami
finansowymi; instytucje akademickie finansowane przez wielki biznes
itp.)” Podsumowując, według niego, w pierwszym przypadku władzę
sprawuje państwo oraz instytucje państwowe, stosując przymus i w
konsekwencji zastraszanie ludzi, zaś w drugim - władzę sprawują
programiści, którzy potrafią zaprogramować każdą z najważniejszych sieci
od których zależy ludzkie życie (rząd, parlament, wojsko i struktury
bezpieczeństwa, finanse, media, instytucje naukowe i technologiczne itp.)
oraz tzw. łącznicy, czyli elity, którzy mają środki, technologię i wiedzę do których, notabene, Zuckerberg też się zalicza.
Więc, według mnie, skłaniam się ku temu, że Facebook de facto może być
postrzegany jako państwo. Zgadzam się z LaFrance, że takie cechy
państwowości, jak ziemia (w przypadku Facebooku wirtualna przestrzeń),
waluta, filozofia rządowa oraz populacja charakteryzują Facebook.
Jednak, wbrew opinii autorki, nie myślę, że to jakiś wielki powód do
paniki i generalnie nie myślę, że zły jest taki ciąg zdarzeń, jeśli obecny
system zarządzania i wpływu w świecie przeniesie się od rządów państw
do instytucjonalnego systemu sieciowego. Po pierwsze wielkie firmy i
programiści i tak już od dawna rządzą społeczeństwem i znacznie
wpływają na kwestie polityczne, a po drugie, generalnie skupiają się na
zyskach i są nastawieni na ciągły rozwój, więc im naprawdę zależy na
społeczeństwie, ponieważ od niego zależy ich działalność i kierunek w
jakim będą się rozwijać. No i generalnie już żyjemy w społeczeństwie
sieci, gdzie technologie są nie tylko ważnym aspektem życia, ale już są
jego częścią, gdzie prawie każdy człowiek ma ich w zasięgu ręki i ma
pełny dostęp do aktualnych i najnowszych informacji dzięki nowoczesnym
technologiom i nowym możliwościom zdalnej komunikacji. Ta cała
globalizacja powstała nie dzięki politykom, tylko dzięki programistom.
Ludziom, którzy są oddani swojej pracy i cały czas się zastanawiają, jak
mogą zrobić ten świat lepiej dla siebie, swojej rodziny i innych ludzi.
Podsumowując, dziś internet jest zupełnie nowym wirtualnym światem, w
którym, jak wcześniej, nadal toczy się walka za wirtualną przestrzeń i
wpływy na tej przestrzeni. Jednak przejście na ten nowy etap rozwoju nie
jest czymś złym dla społeczeństwa, bo wiadomo, że każda nowa
technologia może działać zarówno na korzyść ludzi, jeśli ją prawidłowo
stosować, tak i na niekorzyść, jeśli ją stosować niewłaściwie. Więc, to, czy
ten porządek pomorze zrobić świat lepiej, zależy od nas i od naszej chęci
się rozwijać i cały czas się uczyć czemuś nowemu, od naszej chęci być
elastycznymi i gotowymi na zmiany…
Bibliografia
1) Castells, M. Sieci oburzenia i nadziei. Ruchy społeczne w erze
Internetu, 2013.
2) https://www.theatlantic.com/magazine/archive/2021/11/facebook-aut
horitarian-hostile-foreign-power/620168/
3) https://android.com.pl/tech/505332-facebook-traci-popularnosc-wsro
d-mlodych/
4) https://www.tabletowo.pl/mark-zuckerberg-chce-zintegrowac-whatsa
pp-instagram-messenger-co-to-da-skutki-korzysci/#:~:text=Nie%20
ka%C5%BCdy%20wie%2C%20%C5%BCe%20Messenger,ze%20s
ob%C4%85%20wszystkie%20trzy%20aplikacje
5) https://www.centrumxp.pl/Aktualnosci/Facebook-to-teraz-Meta-Fir
ma-Marka-Zuckerberga-zmienia-nazwe-i-koncepcje
6) Neal Stephenson "Śnieżyca", 1992 r.